I
po majowym urlopie powrót gorzki ma smak....W moim przypadku był to
cały majowy tydzień, bo nianie mają często nienormowany czas pracy
uzależniony od urlopu bądź wakacji rodziny podopiecznego.
I
znów to samo, aczkolwiek po tygodniowym psychicznym odpoczynku jakoś
lżej znieść karmienie pomidorową papką, latanie do kibelka na
siku,podcieranie…..od kupki jestem chwilowo zwolniona, bo fajniej się
robi przy rodzicach.
Ale
przyrzekam, rzygam już Czakiem i jego przyjaciółmi,zabawą w strażaka
sama, piosenką „mam chusteczkę haftowaną” w wersji disco polo,udawaniem
gadających zwierząt i kryciem się w namiocie z koca, bo idą słasice albo
inne wuzle.
Ale czasem,
gdy skaczemy po wielkiej stercie poduch na sprężynowym materacu albo
gilgamy się bawiąc w raka nieboraka czy czasem, gdy słyszę pytanie:
„Ciocia, a ty mnie kochasz w ogóle??”, czasem myślę sobie, że nie jest
tak źle i jakoś toczy się to wszystko do przodu.
Szydełkowe korale-strasznie żmudna robota, ale fajnie się prezentują.